Autostop w Omanie – kraju, w którym to słowo nie istnieje

autostop w omanie

Autostop w Omanie to na tyle ciekawe zjawisko, że nadaje się na oddzielny wpis. Niby wszystko działa, ale te spojrzenia porównywalne do spotkania z yeti, są zastanawiające. Bo problem polega na tym, że wśród bogatego zasobu słów Omańczyków, słowo „autostop” nie istnieje. W żadnym języku. Jak więc działa autostop w Omanie i jakim cudem on działa?

Dlaczego Omańczycy nie jeżdżą autostopem?

Oman to bogaty kraj Zatoki Perskiej, w którym praktycznie każdy posiada własny samochód. Często nie jeden.  Białe Dodge, potężne GMC, lśniące Lexusy, mienią się w świetle omańskiego słońca. Nic więc dziwnego, że nikt nie stoi na drodze z wyciągniętym w górę kciukiem czekając na darmową podwózkę. Zwłaszcza, kiedy benzyna (przy obecnym kryzysie) kosztuje 2 zł/litr. Pewien mieszkaniec Muscatu wyjaśnia nam, dlaczego Omańczycy nie mają w zwyczaju poruszania się tym środkiem transportu. Kiedy na poboczu stoi ubogo wyglądający gość i próbuje zatrzymać samochód, to albo jest z nim coś nie tak i wtedy strach go zabierać, albo jest leniem i nie chce mu się pracować. Wtedy wzywana jest policja. Są dwa wyjścia: albo państwo załatwi mu pracę, a delikwent ją przyjmie i będzie mógł sam sobie kupić Lexusa, albo nie chce mu się pracować i wtedy idzie do więzienia. Amen. A jak jest z turystami? – Z tymi wielkimi plecakami, jesteście trochę jak ciekawy okaz w zoo. Kiedy Omańczyk zobaczy was na poboczu, tym bardziej kiedy stoisz z kobietą, w 90% się zatrzyma. Bo turyście trzeba pomóc – tłumaczy nam Idris.

No właśnie. Pomoc. W Omanie słowo „autostop” nie funkcjonuje. To zwyczajna chęć pomocy turyście. Wielokrotnie próbujemy wyjaśnić, że podróżujemy autostopem, że no money. Przekonujemy niedowiarków, że już objechaliśmy tak pół Omanu. Do tego 30 innych krajów.  W końcu poddajemy się, a kierowca i tak chętnie zabiera nas  ze sobą. I do tego jeszcze zaprasza na herbatę. Bo turyście trzeba pomóc. Często nadrabia wiele kilometrów, żeby pokazać swój kraj. Żeby porozmawiać chwilę z człowiekiem z jakiegoś egzotycznego „Boland” w środku Europy.

Jak łapać autostop w Omanie ?

Tłumaczenie, czym jest autostop, na nic się zdaje. Po kilku minutach naszych wytężonych wyjaśnień, pewien kierowca odpowiada: aaa, autostop, ok. A pociągiem, czy autobusem?… Jak żyć! Najlepiej więc jest zapytać, czy człowiek nie mógłby nas podrzucić w dane miejsce. Jeśli samochód jest starszy i trochę podniszczony, zapytajmy, czy „no money is ok?”

Rzecz najważniejsza. Niezależnie, czy stoicie na wylotówce miasta, czy po środku niczego. Na wyciągniętą rękę zawsze zatrzyma się taksówka. Albo pięć. Niestety każdemu z osobna trzeba tłumaczyć, że „no taxi, thank you”. – No to po co machacie ręką – pyta zirytowany taksówkarz. Choć zdarzało się, że i oni podwozili nas w ramach autostopu.

Podsumowując. Autostop w Omanie działa. Nawet bardzo dobrze. Nigdy nie czekaliśmy dłużej niż 10 minut. Tylko, że nikt nie rozumie, czemu właściwie stoisz na drodze. Mimo to, dzięki pomocy kierowców, ich gościnności i dobroci, przez tydzień poruszaliśmy się po kraju wyłącznie autostopem. Jedynie na kilka dni wynajęliśmy samochód, żeby zaoszczędzić czas. Większość kierowców dostawała od nas pamiątkową pocztówkę z Polski. Ta ze śniegiem w tle robiła najlepsze wrażenie. 🙂

Zobacz też: Oman – ciekawostki, o których nie miałeś pojęcia

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *