Z buta w nowy rok. Bo czas tak zapiernicza

Czy wy też macie chwile zawahania, kiedy przy podpisie należy wpisać datę z rokiem? Ja mam. Bo od kilku lat czas tak mi zapiernicza, że nie ogarniam. Ale nie będę narzekać, bo to chyba od nadmiaru wrażeń. Wydaje mi się, że nasza pierwsza wspólna wycieczka na Bałkany skończyła się tydzień temu. Było to 5 i pół roku temu… I przez ten czas żałuję tylko jednego. Że nie zaczęłam takiego życia wcześniej.

Każdy kolejny rok przynosi nowe możliwości. I grzechem byłoby ich nie wykorzystywać. Okej, może los jest nam jakoś tam zapisany. W końcu nie planuję, że „o, a w tym roku wejdę sobie pod jadący samochód”. Ale naprawdę sporo zależy od nas samych. Od odwagi w podejmowaniu decyzji, odwagi w głośnym marzeniu i wytrwałości w osiąganiu celu krok po kroku. Od wykorzystywania nadarzających się okazji i chęci zmiany. A tych chęci nie brakowało nam w poprzednich latach, nie będzie brakowało i w 2018. Bo nie godzimy się na rutynę i szary kolor dookoła!

trekking ala archa

Plany na 2018. Wbijamy tam z buta!

Jeszcze więcej podróży! Bo może za kilka lat nie będzie nam się chciało. Albo z jakiegoś powodu nie będziemy mieli możliwości. I dlatego że świat jest piękny, a podróże kształcą. Tak więc w styczniu, zgodnie z kilkuletnią tradycją, uciekamy od polskiej zimy wątpliwej jakości. Tym razem na Maderę. A dla odmiany w lutym i marcu kilkukrotnie wyruszymy na polowanie na zorzę polarną na Islandii. Bo zorza to jedno z najpiękniejszych zjawisk przyrodniczych na świecie. A jak nie chodzi się do muzeum sztuki, to trzeba jakoś utrzymywać poziom estetyki. A potem przyjdzie wiosna i chwila spokoju. Nie licząc takiego Kazimierza Dolnego, czy choćby Torunia. Albo weekendów rowerowych na polskich szlakach. A w lato od nowa mama będzie narzekać, że znowu nas nie ma. Bo Adaś właśnie w drugim pokoju planuje trasę na interior Islandii. No i rowery czekają, żeby przejechać wzdłuż Wisły od źródła do ujścia. Tak nam się spodobał objazd Polski dookoła rowerem, że zatęskniliśmy za tego typu wrażeniami. A potem przyjdzie szara jesień. I nie zgadniecie, gdzie pojedziemy. Choć na kilka dni. W końcu nie można tak zaniedbywać tej Islandii 😀 A no i jeszcze Oman jest w planach na zimę. Bo tam też było pięknie.

Trekking Ala-Kul

Biznes is biznes. Podróże nam na chleb nie dają. Przynajmniej na razie. Dlatego trzeba robić coś, co pozwoli je uskuteczniać. Dlatego oprócz stałej pracy, działamy na kilku frontach. I działać będziemy coraz mocniej. Nie ma lekko, bo wymaga czasu i pieniędzy. Jest dość stresująco, bo robimy coś po raz pierwszy. Są wątpliwości, bo co jak nie wyjdzie. Ale kto nie ryzykuje, ten szampana nie pije. A my szampana lubimy. Ale ciii, by nie zapeszać.

Blogowe życie to nie same przyjemności. Bo mi też się czasem nie chce po pracy siadać przed komputerem i pisać posta, kiedy czeka na mnie kolejny odcinek Wikingów. Albo dźwigać przez 2 tygodnie całego sprzętu fotograficznego, bo na bloga muszę mieć fajne zdjęcia do wpisu. Albo wkurzać się na facebooka, że ja tu się staram, a on tak miażdży zasięgi wymuskanego posta. Ale wiecie ile to daje satysfakcji? Jakiego mam banana na twarzy, kiedy dostaję wiadomość, że jesteśmy czyjąś inspiracją. Albo że ktoś czytał z zapartym tchem i chce więcej. Dlatego będzie więcej. Takie mamy postanowienie na 2018. I kropka.

Jeszcze więcej uśmiechu! Bo życie jest piękne. Bo jesteśmy zdrowi. Bo mamy dach nad głową. I to własny! Bo mamy fajne pasje. I mamy siebie.

Trekking Ala-Kul

I tym pozytywnym akcentem, na nadchodzący rok  życzymy Wam dużo wytrwałości w spełnianiu postanowień noworocznych, dużo odwagi w dążeniu do celu i nieskończonych pokładów pozytywnej energii!

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *