Autostopem dookoła Islandii – TYDZIEN 4

Ruszajmy dalej. 4 tydzień rozpoczyna się samo łapiącym się stopem. Działa to tak: zagubiony przeglądasz mapę na środku chodnika, pan gwiżdże, pyta czy pomóc, dojeżdżasz na wylotówę. Po chwili zatrzymuje się security, liczysz już czy starczy na mandat, pan podwozi cię do miejsca docelowego.

Miasta Islandii może i nie powalają wymyślną zabudową, ale trzeba przyznać że są porządnie wysprzątane, drzewka posadzone, tulipanki rosną. Do tego geotermalny obszar w centrum miasta (tak zamiast starówki), parujące góry dookoła i mamy idealne miasto islandzkie. W Hveragerdi znajdziemy też muzeum trzęsienia ziemi z symulatorem trzęsienia o sile 6,6 stopni Rihtera i dziurę w podłodze w galerii pokazującą ryft jaki powstał po ostatnim trzęsieniu.
Islandia autostopem

My przyjechaliśmy tu skuszeni gorącą rzeką, która płynie w okolicy. Kąpiel jak najbardziej przyjemna. Wyjście z wody? Najgorsze uczucie ever.
Obrazek

Porsmork – podejście drugie

Powoli za bardzo się rozleniwiamy. Bo to do sklepu, do biblioteki zgrać zdjęcia i w końcu w dalszą drogę zbieramy się o …17.00. Po drodze dowiadujemy się np.: że Polaków kojarzy się tu z hot-dogami i piciem wódki ze szklanek od mleka…Po raz drugi docieramy do Skogar z myślą przejścia szlaku do Porsmork – jednego z najładniejszych szlaków na wyspie. Przerażenie jakie wywołaliśmy w informacji turystycznej pytając o szlak bezcenne. „Ale jak? Jest niebezpiecznie, mnóstwo śniegu. W tych kurtkach?!” W końcu ulegamy. Szlak rzeczywiście ładny. Biegnie wzdłuż pogłębiającego się kanionu rzeki poprzecinanej licznymi wodospadami.
Ilandia autostopem
Islandia autostopem
Islandia autostopem

Na horyzoncie widać jednak ośnieżone pagórki i lodowce. Zawracamy więc podelektować się dwuprocentowym piwem, otaczającą zielenią i obrazem licznych owiec pasących się na polanach. Obraz prosto z sielanki „Nad Niemnem”. Między tą sielską atmosferą symboliczny ślub bierze para jakby wyrwana z filmu z początku XIX wieku.
Islandia autostopem

Lokalna fjesta

Zostało za dużo czasu, a za mały region do przejechania. Nie spodziewaliśmy się, że tak szybko zatoczymy pełne koło. Wykorzystujemy więc każdą usłyszaną propozycję spędzenia wolnego czasu. Zbliża się weekend, a w miasteczku Porlakshofn odbywa się festiwal i Dzień Rybaka. Gościnność mieszkańców przekracza nasze najśmielsze oczekiwania. Zaczęło się ciągłym deszczem i trudnościami w złapaniu stopa. Zakończyło interwencją pani z urzędu miasta w sprawie udzielenia zgody na rozbicie namiotu w parku miejskim, pysznym śniadaniem w jednym z punktów wyborczych (w tym czasie trwały wybory do Parlamentu Europejskiego), wycieczką statkiem po oceanie, zaproszeniem na  kolacją w najbardziej znanej knajpie. Poznajemy przemiłych ludzi, dla których turyści na lokalnym festiwalu to coś nowego. Może i nie zrozumiemy tekstu piosenki i nie wiemy kiedy podnieść lewą, a kiedy prawą nogę. Jednak uśmiechy i pozdrowienia, rozmowy z lokalną społecznością, słuchanie przepisów właśnie degustowanych potraw to naprawdę magiczne chwile, które nadają temu wyjazdowi duszę turystyki alternatywnej.Islandia autostopem

Islandia autostopem

Wyjazdy takie jak ten zdecydowanie otwierają na świat i często powodują konfrontację znanej nam rzeczywistości z tą nowo napotkaną. Od dziecka mama wpajała, że w zimie nie jeździ się na rowerze, nie biega, bo można się spocić, zawieje i choroba gotowa. A już bieganie z mokrą głową po dworze o każdej  „nieletniej” porze roku to samobójstwo. A tu islandzkie dzieci skaczą do oceanu w porcie, gdzie na zewnątrz siąpi deszcz, a temperatura od kilku miesięcy nie przekracza 10 stopni. I co więcej! One się cieszą, są uśmiechnięte i biegają boso! A ja po kąpieli w gorącej rzece biegałam jak kot z pęcherzem w poszukiwaniu suchych majtek.
Islandia autostopem

Dwa kontynentu

Ostatnie dni to już rozpaczliwe poszukiwanie namiastki widoków sprzed kilku tygodni. Nieuchronnie zbliżamy się do Keflaviku. Po drodze jednak Grindavik, w którym oprócz wraków statków i żółtej latarni nie ma nic. Półwysep Reykjanes w większości pokryty jest lawą, która ponad 2 tysiące lat temu utworzyła ten skrawek wyspy. Pomiędzy kolejnymi polami lawy porośniętej mchem stoi most. Przewieszony jest miedzy dwoma ścianami ryftu środkowoatlantyckiego. Napisy informują nas, że stoimy jednocześnie na dwóch kontynentach. Atrakcja nieco przereklamowana, a most lekko zaniedbany, ale przy okazji warto zjechać kilka metrów z głównej drogi.
Obrazek
Islandia autostopem

Na szczęście przed samym finiszem razem z panią geograf-filmowcem trafiamy do kolejnego wyjątkowego miejsca. Gunnuhver to wielki obszar geotermalny, gdzie bulgocząca woda osiąga 300C.

Islandia autostopem

Z tą marsjańską scenerią kontrastują pobliskie klify, latarnia morska i obraz bezkresnego oceanu, które tworzą naprawdę malowniczą scenerię.
Islandia autostopem

Zastanawiam się dlaczego nie jest mi dane mieszkać w takim miejscu. Te obrazy naprawdę sprzyjają przemyśleniom i otwierają umysł. Patrząc w niewidoczny punkt na oceanie,  nagle okazuje się, że mam milion pomysłów na życie i nie widzę żadnych ograniczeń, które w normalnych warunkach od razu atakują mój umysł jak wirus. Chyba ważne decyzje życiowe powinniśmy podejmować na takich wyjazdach.

19 thoughts on “Autostopem dookoła Islandii – TYDZIEN 4

  1. Cudowny tekst! Jeszcze lepsze zdjęcia. Jestem pod wrażeniem… ale przede wszystkim jestem zachwycona całym tym wyjazdem. Zjada mnie zazdrość, jak ten wirus o którym wspomniałaś. Bo poza zazdrością i „na pewno kiedyś”, widzę same przeciwności. Ale, ale, nie miałam tu marudzić. Fantastyczne zdjęcia, te smaczki odnośnie plusów turystyki alternatywnej, wybornie! Wzmianka o dzieciach i to zdjęcie jak skaczą do tej zimnej wody… gulp. Inni ludzie, doprawdy!
    Jeszcze raz gratki za zabawny tekst, zwięzły i konkretny. Gratki największe za całą podróż i zdjęcia abyśmy i my pocieszyli trochę oczy. A i… będzie jakaś „mapka’ wyjazdu? Czy przeoczyłam?
    Pozdrawiam cieplutko :*

  2. Takie komentarze aż zawstydzają 😉 A z drugiej strony motywują do dalszego tworzenia, także dziękuję 😉 Co do wzmianki o turystyce alternatywnej, na coś przydało się w końcu pisanie pracy magisterskiej;p
    Mapka jest w dziale „trasy”

  3. Los mi sprzyja, bo korzystam z nowoczesnej techniki, dzięki czemu oglądam odwiedzane przez Was
    niepowtarzalne i urokliwe miejsca w świecie. Pozdrawiam i dziękuję za wzruszenia.

  4. Wszystkie części przeczytałem z przyjemnością. I nie ukrywam, że pomogliście. W sierpniu lecę na Islandię. Miałem wynajmować samochód- niestety się nie udało. Ale z tego co czytam to chyba dobrze się stało. I ja spróbuję autostopem.
    A czy sami Islandczycy też chętnie zabierają autostopowiczów?

    1. Ciesze sie, ze wspisy sie przydaly;) Sami Islandczycy tez jak najbardziej pomocni jesli chodzi o autostop. Mozna nawet liczyc, ze przy okazji obwioza po danym miescie pokazujac najciekawsze miejsca;)

  5. Przeczytałam wszystko z zapartym tchem. Sama zastanawiam się nad wyjazdem na Islandię/ Wyspy Owcze, ale ilość atrakcji bardziej przemawia za Islandią 🙂 Mam tylko pytanie- ile mniej więcej Was kosztowała ta podróż (bez biletów lotniczych)? Jak to wyglądało organizacyjnie z jedzeniem (braliście z Polski czy kupiliście zapas na miejscu)?

    1. Zdecydowanie polecamy Islandie. Podobno W.Owcze tez sa piekne, ale tam wiecej zieleni, w mniej atrakcji w stylu goracych zrodel itp;) Nas miesiac na miejscu wyniosl okolo 700zl (z hostelem 2 razy). Wzięliśmy ze soba jedzenia takiego co to na kuchnce gazowej mozna przygotowac i cos do kanapek. Starczylo na 2 tygodnie, reszte dokupowaliwmy w Bonusie;)

  6. Dzięki za fajny tekst. Jadę na Islandię za kilka dni. Przez pierwsze 5 dni będę sam i jeszcze nie zdecydowałem co zrobić. Wasz tekst na pewno pomoże mi w wyborze, ale przede wszystkim zachęcił mnie do podróży stopem (większość raczej do tego zniechęca). Potem dojeżdża do mnie koleżanka i robimy prawie tygodniowy treking w Landmannalaugar.

    1. Fajnie, że tekst się przydał 🙂 Eh tego Landmannalaugar zazdroszczę! Niestety w czasie kiedy my byliśmy, trasa była jeszcze zamknięta 🙁

  7. Witam. Na wstępie chciałem pogratulować tak pięknej wyprawy. Islandia chodzi mi po głowie już od jakiegoś czasu. Lubimy takie surowe i dzikie klimaty. Nie ukrywam , że wasza relacja utwierdziła mnie w przekonaniu iż warto spełniać swoje marzenia. Hamulcem jeżeli chodzi o Islandię była wszechobecna drożyzna. Przymierzaliśmy się do wypożyczenia auta, ale cena w granicach 4 tys z paliwem za 8 dni to rozbój w biały dzień. Utwierdziliście mnie w przekonaniu, że da radę wyspę objechać stopem I zamiast 8 dni autem w planach zrobiło się trzy tygodnie stopem. Po przeanalizowaniu Waszej wyprawy myślę, iż tyle właśnie powinno nam starczyć czasu aby objechać całą wyspę wkoło. Będzie to dla nas debiut jeżeli chodzi o nocowanie pod namiotem, bo stopem zwiedziliśmy już Azory. Sprzęt już zakupiony i widzę , że kupiliśmy namiot tej samej firmy tylko model Tolima II. Wiem teraz , iż to dobry wybór. W jakim dokładnie terminie byliście , ja planuję na przełomie lipca i sierpnia. Chciałbym zapytać się jeszcze o wodę pitną bo słyszałem , że takowej nie ma w sklepach ( butelkowane)j. Czy rzeczywiście można śmiało pić kranówkę i korzystać z naturalnych źródeł ? Czy często musieliście korygować swoje plany ze względu na złapana okazję samochodową ? Pozdrawiam – Marcin
    http://swiatwmoimzasiegu.blogspot.com/

    1. Hej! Autostop i namiot to zdecydowanie dobry pomysł na Islandię. Zwłaszcza na przełomie lipca i sierpnia, czyli teoretycznie w najcieplejszym okresie. I 3 tygodnie są akurat. Nasz ostatni, 4 tydzień był już trochę naciągany. My dokładnie ruszyliśmy 5 maja i zakończyliśmy 6 czerwca. Pogoda była podobno niespotykanie idealna, ale fakt, że w nocy dochodziło czasem do 0 🙂 Co do planów, zwiedziliśmy dokładnie to, co mieliśmy w planach (nie licząc interioru, ale to przez pogodę. Było jeszcze za wcześnie i śnieg nie stopniał), a nawet więcej.
      Jeśli chodzi o wodę, to rzeczywiście nie ma co kupować wody w sklepach. Takowa jest, ale mało i droga. Bo po co kupować, kiedy spokojnie można pić z kranu i wszelkich potoków, gdzieś poza miastami. Zimna z kranu pochodzi prosto z lodowca, wiec to samo zdrowie 😀 nawet piwo robią z wodą z lodowca 🙂 Co do ciepłej z kranu, nie polecam, bo ta jest ogrzewana geotermalnymi źródłami, więc śmierdzi i smakuje jajem 🙂
      Jeśli macie jeszcze jakieś pytania, piszczcie śmiało.
      Pozdrawiam, Asia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *