O tym, jakie łatwe życie mamy, a tego nie doceniamy

Przejeżdżam przez Wisłę smaganą ciepłymi promieniami zimowego poranka. To hektolitry wody, które od tysięcy lat wypełniają koryto. Odkręcam kran, a tam bez niespodzianek. Zimna, ciepła, gorąca. Jakie łatwe życie mamy. W tym samym czasie w Afryce modlą się o deszcz. Każdego dnia składają ręce w nadziei, że spadnie choć kilka milimetrów deszczu. Drzewa i krany wysychają. Mała dziewczynka niesie na karku kija, z którego zwisają dwa wiadra wypełnione wodą. 3 kilometry drogi przed nią. Każda kropla się liczy.

Jak łatwe życie mamy
Wioska berberska w górach Atlas

Słońce nie zdążyło jeszcze wyjść za linię horyzontu. Włączam światło jednym pstryknięciem. Zagotuję wodę na kawę, zajrzę do lodówki i ponarzekam, że znowu zapomniałam kupić masła. Zejdę na dół do supermarketu i wypełnię koszyk potrzebnymi produktami i beznadziejnymi zachciankami. W tym samym czasie starsza kobieta z twarzą zoraną jak pole uprawne, rozpala ognisko, które rozświetli ściany namiotu. Przejdzie na koniec osady do małej jaskini, gdzie resztki koziego mięsa chroni przed słońcem przyjemny mikroklimat. Wracając wydoi krowę, a na kamieniu upiecze chleb. O ile ma jeszcze mąkę.

Ta sama Ziemia, tak różne światy

Mały chłopiec zatrzaskuje drzwi samochodu, którym właśnie podjechał pod szkołę. Wyjmuje smartfona, żeby przed lekcją dokończyć jeszcze kolejny level nowej gry. Po powrocie odrobi lekcje i zagra z kolegami w Fifę na PS4. Mały Said zakłada na siebie podarty sweter i razem z tatą wyprowadza owce na pastwisko. Musi śledzić ruchy ojca, bo za chwilę całkowicie przejmie ten obowiązek. Na szkołę nie ma czasu, bo przecież tam nie uczą jak przeżyć w maleńkiej osadzie pośrodku Atlasu. Pisać i czytać nauczy go tata. W wolnej chwili zejdzie do miasta trochę pożebrać. Jak nie dirhama, to chociaż długopis dostanie.

IMGP9876

Ta sama Ziemia, tak różne światy. Wystarczy na chwilę opuścić strefę zachodniego komfortu, aby poczuć jak łatwe życie mamy. Aby docenić, że ta woda i to światło to cuda, które dostaliśmy w prezencie. A wcale nie musiało tak być. Przecież to my mogliśmy urodzić się w kilkuosobowej osadzie gdzieś na pustymi, gdzie każde wiadro wody to nieoceniony skarb.

Zobacz też: Sahara – magia tkwi w prostocie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *