Pierwszy lot samolotem z dzieckiem. Co zrobić, żeby przeżyć?

Pierwszy lot samolotem z dzieckiem

Wy też zawsze wstrzymujecie oddech, kiedy przed startem widzicie w samolocie małe dziecko ochoczo zmierzające w kierunku fotela obok was, albo, o zgrozo, za wami? W wyobraźni już słyszycie ten rozdzierający powietrze wrzask przez kilka godzin i czujecie kopniaki w lędźwia? To teraz postawcie się w drugiej sytuacji. To wy idziecie z takim małym obywatelem przez korytarz samolotu. Niczym pioruny Posejdona, lecą na was spojrzenia mijanych współpasażerów. To ten najgorszy scenariusz, który mieliśmy przed oczami przed pierwszym lotem z dzieckiem. A jak było naprawdę?

Pierwszy lot samolotem z dzieckiem był dla nas totalną zagadką. Na chwilę przed godziną zero, czuliśmy się jak przed wyprzedażą karpia w Lidlu. Wiesz, że czeka cię walka o przetrwanie. Ale nagroda będzie zacna. Karp po taniości. Albo w tym wypadku, 2 tygodnie na Kanarach. Na dodatek, na pierwszy lot samolotem z dzieckiem (półrocznym) wybraliśmy misję samobójczą. Lot z przesiadką. W tym jeden o 22 … I jak było? Zacnie!

Co zrobić, żeby przetrwać?

Okazuje się, że nasze dziecię jest stworzone do podróżowania. Wyssała to z mlekiem matki 😀 No i w końcu przeszła niezłą szkołę za czasów życia płodowego. O podróżowaniu w ciąży poczytacie tutaj. Tak czy inaczej, każdy lot odbył się bez problemów. Jeszcze nie wiem, jak to jest z nieco starszym dzieckiem, ale wydaje mi się, że takie jeszcze niechodzące stworzenie jest najlepszym kompanem do podróży samolotem. Nie irytuje się, że  musi siedzieć zamiast zwiedzać samolot, bo jeszcze nie rozkminiło po co ma nogi. Zresztą nogi za krótkie, żeby kopało przerażonego pasażera z przodu. Nie trzeba jakoś wyjątkowo zabawiać, włączać bajek itp., bo jara się szeleszczącą torebką. A jeśli karmicie piersią, to już w ogóle cud, miód, malina i mamine mleko. Zawsze pod ręką. Działa w samolocie nie tylko jako bufet, ale i odtykacz małych uszu w trakcie startu i lądowania. Nawet jeśli dziecko się nie domaga, polecam wetkać takiemu cyca do buzi w tych najgorszych momentach. Przełykanie sprawi, że maluch nie będzie męczył się z zatkanymi uszami, a tym samym, nie zrobi awantury. No i pamiętajcie, że w samolocie jest wyjątkowo suche powietrze. I z pewnością dziecko częściej będzie potrzebowało się napić. Chociażby wody.

A co robić z dzieckiem w trakcie kilkugodzinnego lotu? Nasza Laura większość czasu spała wtulona w mamę. Tu warto zaznaczyć, że mama ma przechlapane, bo spędzi większość lotu w tej samej pozycji. Ale czego nie robi się dla współpasażerów 🙂 A w czasie pobudek działała wspomniana wcześniej foliowa torebka, ulubiona grzechotka, spacery wzdłuż pokładu i zaczepianie ludzi zawadiackim gaworzeniem.

Pierwszy lot samolotem z dzieckiem

Wiem też, że w niektórych liniach dostępne są specjalne kołyski dla niemowląt przyczepiane na siedzeniu przed nami. Wystarczy tylko wcześniej poinformować linię lotniczą, że takowej będziecie potrzebować. Jak to jest w tanich liniach lotniczych, którymi my lecieliśmy? W sumie to nie pytaliśmy, ale wnioskuję, że przy tak porażającej ilości miejsca na nogi, raczej kołyska by się tam nie zmieściła.

Z cygańskim majdanem

Jaki zatem jest najgorszy moment lotu samolotem z dzieckiem? Według nas, najbardziej irytujące jest przechodzenie przez bramki bezpieczeństwa z tym całym majdanem. Bo przecież wózek też musi wjechać na taśmę. I nosidło. I kurtka dziecka, które zaczyna się irytować, a ty nie masz jak go rozebrać. Bo wózek pojechał, a dziecię jeszcze nie umie stać na nogach. No i drugi moment, to czekanie już po całej odprawie, przed wejściem na płytę lotniska. Jeśli irytuje to nas dorosłych, to co ma powiedzieć takie dziecko. Co z tego, że masz prawo przejść z dzieckiem jako priority. I tak stoisz w tych kurtkach jak parówa, spocony jak mysza, obładowany bagolami i czekasz nie wiadomo na co. Ale czy to z dzieckiem, czy bez, sytuacja wygląda zawsze tak samo.

Aha, i jeśli podobnie jak my, myśleliście, że dziecko do 2 lat nie płaci za bilet, to się grubo mylicie. W tanich liniach lotniczych płaci. I to czasem więcej niż dorosły… Są ustalone stałe ceny w zależności od kierunku.

I jeszcze jedno „aha”. Kupa w samolocie nie jest taka straszna. Mówi to Adam, który ruszył z Laurą w dziewiczą podróż do toalety na pokładzie samolotu. Wprawdzie nie da się robić piruetów, ale przebrać jak najbardziej można.

Co z tym wózkiem?

Przed pierwszą podróżą samolotem z dzieckiem ważne było dla nas, żeby przesiąść się na spacerówkę. Jakoś ciężko mi sobie było wyobrazić, jak dodatkowo mamy poradzić sobie z masywnym, ciężkim stelażem i odczepianą gondolą. Jako że Laura jeszcze nie siedziała, wybraliśmy spacerówkę, w której dziecko może położyć się prawie na płasko. Podobno bywa różnie, ale w tanich liniach którymi lecieliśmy, wózek oddawało się obsłudze na płycie lotniska tuż przed wejściem na pokład. Po przylocie czekał na nas w miejscu, gdzie „wyrzucane” są bagaże o nietypowych wymiarach.

W każdej linii lotniczej, macie prawo zabrać wózek pod pokład bez dodatkowych opłat. Podobnie jak i bagaż podręczny, który przysługuje dziecku. A oprócz bagażu podręcznego, możecie zabrać niewielką torbę z podręcznymi rzeczami jak kilka pampersów, woda i słoiczek z papu na drogę (nawet powyżej 100 ml), kilka zabawek.

Jeśli wasz wózek to nówka nierdzewka, to musicie uodpornić się na to, że z pewnością po przylocie będzie nosił ślady kilkuletniego użytkowania 🙂 Żeby ochronić choć skórzane elementy, zostawiliśmy plastikowe osłony na rączki, z którymi wózek wędrował pod pokład. Wiem że są też specjalne pokrowce na wózek i chyba w takowy się zaopatrzymy.

I to tyle od nas, po pierwszych czterech lotach z półroczną Laurą. Z każdym lotem będziemy mądrzejsi o kolejne spostrzeżenia, którymi z chęcią się podzielimy. A jeśli i wy macie jakieś rady, czy ciekawe sytuacje dotyczące lotu samolotem z dzieckiem, piszcie w komentarzach 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *