Podróż poślubna rowerem dookoła Polski

„Życie jest jak jazda na rowerze. Aby utrzymać równowagę, trzeba się poruszać do przodu”. I tak oto idąc za tymi słowami, zinterpretowanymi po swojemu, wyruszamy w drogę. Postanowiliśmy, że nasza podróż poślubna nie będzie typowa. Nie będzie hoteli i drinków nad basenem. Nie będzie luksusu i głównych atrakcji turystycznych. Będą za to długie godziny wspólnej przygody.

Pomysł na egzotyczny miesiąc miodowy gdzieś na Seszelach brzmi dość zachęcającą. Ale bijąc się w pierś stwierdzamy, że im dalej człowiek szuka, tym coraz bardziej ignoruje to, co ma za rogiem. Czy będąc już w blisko 30 krajach porozrzucanych na 3 kontynentach, możemy powiedzieć, że znamy swój kraj? Niekoniecznie. Dlatego też postanowiliśmy nadrobić zaległości.

Podróż poślubna śladami historii

Tego lata odwiedzamy porządny serwis, pakujemy sakwy i ruszamy w Polskę. Z okazji 1050-lecia chrztu Polski objedziemy kraj według historycznych granic za czasów Mieszka I.

Śladami historiiPrzed nami ponad 3500 km głównie pobocznymi drogami. Takimi, gdzie spotkać można autentyczną wieś Polesia, górskie widoki Podhala, majestatyczne zamki Dolnego Śląska, szlaki rowerowe polskiego wybrzeża.

Plan wciąż jest w fazie budowy, ale wiemy na pewno, że symboliczny start odbędzie się w Ostrowie Lednickim, w którym, według historyków, Mieszko I w 966 roku przyjął chrzest. Oczywiście jak zawsze główną noclegownią będzie namiot, a jedynym środkiem transportu rower.

Podróż poślubna rowerem dookoła Polski
Podróż poślubna rowerem dookoła Polski

Cudze chwalicie, swego nie znacie

Wyjazdem tym będziemy chcieli zachęcić do odkrywania własnego kraju, który przecież nie kończy się na Łebie, Zakopanym i Mrągowie. Z pewnością gdzieś tam leżą niesamowite wsie, które kryją swoje bogactwa przed światem. I nie chodzi mi tu o złoża diamentu 🙂

Dodatkowo będzie to idealna szansa na odstresowanie po miesiącach ślubnych przygotowań. Sprawdzać się już nie musimy, bo Adaś doskonale wie, że kiedy jestem głodna podczas wyjazdu, to lepiej nie wchodzić mi w drogę. Ja też już wiem, że kiedy nic nie mówiąc on zwalnia kroku, na pewno o coś mu chodzi. Ale wystarczy, że zobaczy ośnieżone szczyty za rogiem i już cieszy ryjka 😀

Tak więc zapraszamy do śledzenia naszej wyprawy. Podróż poślubna potrwa ponad miesiąc. Będziemy starali się relacjonować ją na bieżąco tu na blogu oraz na naszym profilu na Facebooku!

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *