Souvenir ważniejszy niż życie słonia

Przeglądam spokojnie gazetę i nagle uderza mnie zdjęcie słonia. A raczej tego, co z niego zostało. Kłusownicy odrąbali mu przód głowy, aby łatwiej zdobyć cenne ciosy. Bez znieczulenia. Ale przecież było warto. W końcu turyści chętnie zapłacą za figurki z ciosu słonia, które postawią za witryną. Co tam słoń. Jeden w te, czy wewte. 

Wiele razy słyszymy o  drastycznych dla nas rytuałach, jednocześnie niezwykle ważnych dla danego plemienia. Odizolowane od cywilizacji ludy pozyskują czaszki małp i wieszają na domach, aby łączyć się ze światem duchów. Mieszkańcy Sumby zarzynają konie ofiarne w czasie pogrzebu bliskiej osoby. I tak dalej, i tak dalej. Nie pochwalam, ale z drugiej strony, to kultywowane od wieków rytuały, w które z całego serca wierzą mieszkańcy. Nie widzą w nich nic złego. To przecież coś normalnego i koniecznego. I co najważniejsze – nie robią tego dla pieniędzy, a dla utrzymania tożsamości kulturowej. Ale zabijania niewinnych zwierząt dla pieniędzy pojąć nie mogę. Zwłaszcza, kiedy pośrednio biorą w tym udział turyści. Ci cywilizowani.

Zagłada

Ponad milion – tyle słoni żyło w Afryce jeszcze w latach 70. ubiegłego wieku. Dziś zostało tylko kilkaset tysięcy sztuk. Każdego roku tysiące z nich giną z rąk kłusowników. Jak dalej tak pójdzie, nasze wnuki będą mogły oglądać słonie na archiwalnych zdjęciach. W niektórych rejonach natura przechytrzyła kłusowników. Rejon Addo to miejsce masakry słoni. Dziś aż 98 proc. samic w okolic Addo jest pozbawione kłów. Ewolucja nauczyła się, że w ciosy inwestować nie warto…

Nie tylko słonie

Turyści czasem potrafią zaskoczyć brakiem mózgu. Napędzają katastroficzny rynek zakazanych souvenirów, tylko po to, żeby przyczepić sobie do kluczy brelok z zalanym żywicą skorpionem w środku. Żeby postawić na zakurzonej półce wypchanego ptaka drapieżnego. Żeby popisać się nową torebką ze skóry ginących krokodyli.  Żeby nadać sobie image podróżnika-odkrywcy i zawiesić na szyi kieł rekina. Bo to takie oryginalne.

Co jest nie tak z ludzkim gatunkiem? Skąd ta chciwość i kompletny brak uczuć? Mogę zrozumieć, że dzikie plemiona nieco inaczej pojmują dobro i zło. Ale jak to jest z rozwiniętymi cywilizacjami? Czy aż tak zawładnął nami konsumpcjonizm, że nie potrafimy dostrzec destrukcyjnych skutków naszych działań?

Pamiętajcie, że to od nas zależy, czy nasze wnuki będą oglądały świat takim, jaki my znamy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *